Niszczycielski wybuch autentyczności [Historia małżeńska #2]

Gdy żyjemy w związku, zwykle unikamy konfliktowych sytuacji, pragnąc podtrzymać stan wzajemnej życzliwości i spokoju. Od czasu do czasu dochodzi jednak do kłótni, podczas których wylewają się z nas głęboko skrywane żale i wzajemne pretensje. Czy mówimy wówczas to, czego nie mieliśmy odwagi powiedzieć wcześniej? Czy kłótnia jest w stanie ujawnić prawdę, której nie widać na co dzień?

Historia małżeńska Noah Baumbach kadr z filmu

Ze słowami jest tak, że nigdy nie jesteśmy wystarczająco ostrożni, bo słowa są niepozorne, wyglądają na zupełnie niegroźne, jak lekki wiaterek, takie tam dźwięki wydobywające się z ust, ani gorące, ani zimne, a jednak bardzo łatwo docierają przez ucho do mózgu, tej materii tak okropnie znudzonej i szarej […].

Pośród słów są też i takie, które potrafią się ukryć, jak drobne kamyczki. Niczym specjalnym się nie wyróżniają, aż tu nagle pojawiają się i wywołują w nas drżenie, które trwać będzie przez całe życie w tych lepszych i tych gorszych chwilach… Wtedy ogarnia nas panika… Istna lawina… I jesteśmy jak wisielec, tuż nad emocjami… Przeszliśmy przez nawałnicę, która nadciągnęła, minęła, była zbyt potężna jak na nas, tak gwałtowna, że nie umieliśmy nawet sobie tego wyobrazić poprzez same tylko uczucia…

Louis-Ferdinand Celine

Utracone szczęście

Charlie i Nicole to młode małżeństwo, które – poza wzajemnym uczuciem – połączyła miłość do sztuki. On jest zdolnym reżyserem teatralnym, ona biorącą udział w jego przedstawieniach aktorką. Chociaż pierwsze lata wspólnego życia upływają im w szczęściu, wkrótce wszystko zaczyna się psuć. Wzajemnie oskarżając się o egoizm i niezważanie na swoje potrzeby, partnerzy powoli dryfują w przeciwnych kierunkach.

Chociaż wspólnie wychowują oni kilkuletniego syna Henry’ego, bohaterowie filmu Historia małżeńska (2019) ostatecznie decydują się na rozwód. Zrezygnowawszy z udziału w spektaklach męża, Nicole przyjmuje rolę w serialu i przenosi się z Nowego Jorku do Los Angeles. Wynająwszy bojowo nastawioną prawniczkę i walcząc o prawo do opieki nad dzieckiem, kobieta zmusza Charliego do regularnych podróży i uczestnictwa w kosztownych rozprawach. Pewnego razu pomiędzy bohaterami dochodzi do gwałtownej konfrontacji.

– Nie wiem jak zacząć.

– Rozumiesz, czemu chcę zostać w LA?

– Nie.

– Taki początek nie jest zbyt pomocny […].

– Mieliśmy świetny teatr i wspaniałe życie na miejscu.

– Wspaniałe życie?

– Wiesz o co mi chodzi. Nie, że nam się układało. Mówię o życiu na Brooklynie. Zawodowym. Ja nigdy nie chciałem niczego zmieniać.

– W tym problem, prawda? Powinieneś brać pod uwagę także szczęście żony.

– Przestań. Byłaś szczęśliwa. Teraz zmieniłaś zdanie.

– Dobra. Może… Teraz tutaj mam pracę i rodzinę.

– Zgodziłem się posłać tu Henry’ego do szkoły ze względu na serial. Po wszystkim miał wrócić do Nowego Jorku.

– Tak założyłeś, ale to nigdy nie zostało jasno powiedziane.

– Zostało.

– Kiedy?

– Nie wiem, ale zostało. Przez telefon!

– Pozwól mi skończyć. […] Uznałam, że skoro Henry’emu jest tu dobrze, a ja kręcę tu serial, to zostaniemy tu dłużej.

– Nie byłem wtajemniczony w twoje przemyślenia.

– Nie mieszkaliśmy tu tylko dlatego, że masz gdzieś potrzeby innych, chyba że są z nakazu.

– Żałujesz, że za mnie wyszłaś i wiodłaś takie życie, ale tak było.

– To co zrobimy?

– Nie wiem.

Początek kłótni Charliego i Nicole

Prawda emocji

Chociaż życie w związku zwykle przyczynia się do naszego szczęścia, spędzanie ze sobą dużej ilości czasu, konieczność panowania nad swoimi egoistycznymi odruchami i tolerowania cudzej obecności w problematycznych okolicznościach powodują, że gromadzimy w sobie wiele wzajemnych pretensji. Chociaż zdarza się, że denerwują nas w sobie nawet najmniejsze rzeczy, konwencjonalne realia codziennej egzystencji sprawiają, że wolimy nie inicjować konfliktów, w porę gryząc się w język. Od czasu do czasu wzbierająca w nas złość osiąga jednak masę krytyczną; gdy dochodzi do kłótni, potrafimy powiedzieć to, czego nie mówimy kiedy indziej.

W przypadku takich wybuchów – kiedy następuje pełna eskalacja wzajemnego napięcia – na nic już nie zważamy, chwilowo nie oglądając się na ryzyko utraty spokoju; czujemy się tak, jakbyśmy nie mieli już nic do stracenia. Gdy puszczają nam hamulce, poziom wzajemnej szczerości wzrasta. Z tego punktu widzenia w kłótni dochodzi do głosu pewna prawda: prawda spontanicznych uczuć. Nawet jeżeli dajemy się wówczas ponieść emocjom, wypowiadamy rzeczy, które mogą leżeć nam na sercu już od dawna. Są to więc uczucia, których korzenie sięgają naprawdę głęboko, splatając się z ważnymi elementami naszej konstrukcji tożsamościowej.

Nawet gdy jesteśmy wzburzeni, wciąż odpowiadamy zatem za treść naszych słów, decydując się powiedzieć jedno zamiast drugiego. Innymi słowy, chociaż bywa ona zniekształcona, zwykle nie jest przypadkowa. To dlatego oczyszczenie atmosfery po awanturze okazuje się tak wielkim wyzwaniem. Nawet jeżeli jesteśmy w stanie wzajemnie się przeprosić i wytłumaczyć, umniejszając znaczenie wszystkiego, co powiedzieliśmy, nasz partner już na długo to zapamięta.

Ogród na szczycie wulkanu książka
Kup moją książkę na temat sceptycznej koncepcji szczęścia – dowiedz się więcej

Miłość i nienawiść

Będąc zmuszonym do spędzania czasu w Los Angeles, Charlie wynajmuje na miejscu mieszkanie. Chociaż proces rozwodowy rozpoczyna się spokojnie, wkrótce prawnicy partnerów wytaczają ciężką artylerię: wzajemnie portretując małżonków jako nierównoważnych, nieodpowiedzialnych i niezdolnych do wychowywania syna, wydobywają na jaw intymne szczegóły ich wspólnego życia. Kiedy dramaturgia zdarzeń w sali sądowej zbliża się do punktu kulminacyjnego, Nicole postanawia złożyć wizytę mężowi i porozmawiać.

Początkowo odnosząc się do siebie wyrozumiale i życzliwie, bohaterowie filmu Noah Baumchacha siadają na kanapie i podejmują dialog. Wkrótce jednak zgromadzone w nich emocje zaczynają wrzeć. Wstając, chodząc po mieszkaniu, wymachując rękami i podnosząc głos, małżonkowie obrzucają się pretensjami, w uniesieniu opisują swoje żale i trafiają się w najczulsze punkty. Kiedy Charlie zaczyna krzyczeć, opowiadając o swoim bólu, Nicole reaguje śmiechem. Zrozpaczony mężczyzna nie wytrzymuje i uderza pięścią w ścianę.

– Nora mówi, że nie ma odwrotu.

– Walić Norę! Niech nie pierdoli, że zawsze mieszkałem w LA, choć nigdy tu nie mieszkałem. Jak mogłaś kazać jej tak mówić?

– Jay nie pozostał mi dłużny. Niepotrzebnie zwolniłeś Berta. Potrzebowałem własnego dupka. Przyznajmy, że nasi prawnicy wygadywali o nas wredne rzeczy.

– Nora była gorsza.

– Jay nazwał mnie alkoholiczką.

– Pozbawiłaś mnie gruntu pod nogami i zgotowałaś mi piekło.

– Ty zgotowałeś mi piekło w małżeństwie.

– To było dla ciebie piekło?

– Teraz chcesz wciągnąć w to Henry’ego, żeby dostać to, czego chcesz.

– Nie tego chcę. To znaczy, chcę tego, ale to było… dla niego najlepsze.

– Zastanawiałam się, kiedy pomyślisz o tym, czego on chce.

– Wal się!

– Sam się wal! Gdybyś słuchał swojego syna, to powiedziałby ci, że woli mieszkać tutaj!

– Nie projektuj swoich emocji na Henry’ego.

– Mówi, że tu mu się bardziej podoba.

– Bo wie, że to chcesz usłyszeć!

– Mówi, że tylko gadasz przez telefon i się z nim nie bawisz.

– Bo rozwodzę się w LA, reżyserując sztukę w Nowym Jorku! Którą zdjęli, bo mnie nie było. To była ogromna szansa…

– Walczysz o coś, czego nawet nie chcesz! Jesteś jak twój ojciec.

– Nie porównuj mnie do ojca!

– Mówię tylko, że tak się zachowujesz.

– A ty jesteś jak twoja matka. Narzekałaś na nią, a robisz to samo. Dusisz Henry’ego.

– Po pierwsze, kocham ją. Była wspaniałą matką.

– Powtarzam twoje słowa.

– Po drugie, jak śmiesz mnie do niej porównywać? Mogę być jak ojciec, ale nie jak matka!

– Jesteś jak ona! I jak mój ojciec! Jesteś też jak moja matka! Masz ich wszystkie złe cechy! Ale głównie swojej matki. Czasem w łóżku widziałem ją w tobie i to było obrzydliwe!

– Czułam wstręt, gdy mnie dotykałeś!

– Jesteś flejtuchem. Ścieliłem łóżka, zamykałem szafki…

– Na myśl o seksie z tobą chcę się obedrzeć ze skóry.

– Nigdy nie będziesz szczęśliwa. Ani w LA, ani nigdzie. Znajdziesz kogoś niby lepszego niż ja, a za parę lat zbuntujesz się przeciw niemu, by odzyskać swój głos, ale tobie nie zależy na głosie, tylko na tym, by narzekać na jego brak!

– Ta kobieta, która była twoją żoną, jest mi zupełnie obca. Gdyby nie dziecko…

– Cofnęłaś się w rozwoju. Żyjesz tak jak przed ślubem, to żałosne.

– Wszyscy mówili, że byłeś zbyt samolubny, by zostać wielkim artystą. A ja cię broniłam. Mieli absolutną rację.

– Skończyłaś się jako aktorka! Tandeciara!

– Manipulowałeś mną! Jesteś pieprzonym draniem!

– Robisz z siebie ofiarę, bo to dobra strategia w sądzie? Oboje wiemy, że wybrałaś takie życie! Tylko że ci się odwidziało! Wykorzystałaś mnie, by się wyrwać z LA.

– Nie wykorzystałam cię.

– Owszem, a potem oskarżyłaś mnie o to! Zawsze wytykałaś mi błędy i niedociągnięcia! Życie z tobą było posępne!

– Dlatego poszedłeś pieprzyć inną?

– Co tam pieprzenie! Przy niej poczułem się przez chwilę radosny!

– Kochasz ją?

– Nie. Ale mnie nie nienawidziła. Ty mnie nienawidziłaś.

– Ty mnie nienawidziłeś. Spałeś z naszą współpracownicą.

– Przestałaś ze mną sypiać rok temu. Nie zdradziłem cię.

– To była zdrada!

– Miałem tyle możliwości. Byłem 20-letnim reżyserem znikąd, który nagle znalazł się na okładce Time Out New York! Byłem zdolniachą i mogłem ruchać cały świat. Jednak cię kochałem i nie chciałem stracić. Ale miałem 20 lat i tego też nie chciałem tracić, a straciłem! Chciałaś tak dużo i tak szybko. Ja nie chciałem się żenić. Pieprzyć to! Tylu rzeczy nie zrobiłem.

– Wielkie dzięki!

– Nie ma za co!

– Dlaczego już zawsze muszę cię znać?

– Jesteś nienormalna! I, kurwa, wygrywasz!

– Kpisz sobie? Ja chciałam małżeństwa. Ja już przegrałam. Nie kochałeś mnie tak, jak ja ciebie!

– Co to ma wspólnego z LA? Co?

– Tak się zlałeś ze swoim egoizmem, że już nawet go nie rozpoznajesz! Ty fiucie!

– Codziennie życzę ci śmierci! Gdybym miał gwarancję, że Henry to zniesie, życzyłbym ci choroby, wypadku samochodowego i śmierci!

Apogeum kłótni bohaterów

Prawda przekonań

Każda dyskusja jest ponadosobowym żywiołem, który – porywając nas ze sobą – potrafi wydobywać z nas prawdziwe myśli, uczucia i przekonania. Przypadek kłótni nie jest tutaj niczym wyjątkowym. Jeśli jednak po wygaszeniu emocji spokojnie zastanowimy się nad rzeczami, które wypowiedzieliśmy podczas awantury, prawdopodobnie dojdziemy do wniosku, że wcale się z nimi nie utożsamiamy.

Nawet jeśli w czasie kłótni powołujemy się na uzasadnione pretensje, mocno przesadzamy. Uogólniając nasze pojedyncze wrażenia, tracimy wówczas zmysł umiarkowania i obiektywizmu. Chociaż odwołujemy się do swych realnych wrażeń, czerpiemy z nich na oślep, czyniąc to rozwagi. Proporcje sensu, który wypełnia nasz codzienny świat, zostają zaburzone – to, co do tej pory pozostawało praktycznie nieistotne, niespodziewanie zyskuje kosmiczne znaczenie. Co więcej, cały pejzaż uczuciowy, który w takiej sytuacji dostrzegamy, zostaje zniekształcony przez kumulację czynników, która doprowadziła nas do maksymalnego wzburzenia. To powoduje, że wypowiadając kolejne, częściowo prawdziwe rzeczy, jednocześnie wikłamy się w fałsz.

Zapisz się na newsletter, aby nie przegapić najciekawszych artykułów z bloga i otrzymać dodatkowe zestawienia tekstów.

Aby to zrozumieć, wystarczy pamiętać, że kłótnia nie jest wyłącznie dyskusją, lecz zarazem walką i teatrem. Pragnąc zdominować drugą stronę, dowieść swojej racji, zwrócić uwagę na swą desperację i swoje potrzeby, sięgamy po skrajne środki, traktując nasze doświadczenia instrumentalnie. Jeżeli zatem w kłótni do głosu dochodzi pewna prawda, jest to prawda iskrzących się emocji, lecz nie świadomych przekonań.

– Przepraszam.

– Ja też.

Charlie klęka na podłodze i zaczyna płakać. Nicole głaszcze go po plecach

Louis-Ferdinand Céline (1894-1961)

Francuski pisarz, autor autobiograficznej Podróży do kresu nocy, opisującej kilkanaście lat życia Ferdynanda Bardamu, uczestnika I wojny światowej i lekarza, który doświadcza kolejnych niepowodzeń, tragedii i rozczarowań, stając się cynikiem, mizantropem i nihilistą. Jeden z najbardziej kontrowersyjnych artystów XX-wieku, posługujący się językiem potocznym i wulgaryzmami. Charles Bukowski wyznał, że przeczytał jego niemal 600-stronicową powieść w ciągu jednej nocy, nie wychodząc z wanny.

Źródła:
1. Louis-Ferdinand Celine, Podróż do kresu nocy, przeł. O. Hedemann, Świat Literacki, Izabelin 2005, s. 532
2. New York Times [kadr z filmu].

Jestem doktorem filozofii, pisarzem, copywriterem i pasjonatem kina. Co tydzień omawiam jeden filozoficzny wątek, wykorzystując jeden film jako ilustrację.

Leave a reply:

Your email address will not be published.

Site Footer

Sliding Sidebar

Media społecznościowe

Bądź na bieżąco