Obrona Christiny [The Girlfriend Experience]

Pomimo zachowywania pozorów dobrotliwości, współczesny świat pęka w szwach od niesprawiedliwości i zła. Jak wskazuje markiz De Sade, w takich warunkach moralny człowiek cierpi, niemoralny zaś rozkwita. Czy to oznacza, że powinniśmy zaakceptować obowiązujące zasady gry i skupić się na egoistycznym podnoszeniu jakości swojego życia?

The Girlfriend Experience (2016) Amy Seimetz, Lodge Kerrigan

Śmierć, ciała i seks

Christine Reade jest atrakcyjną i inteligenta studentką prawa, która właśnie rozpoczyna staż w korporacji Kirkland. Bohaterka serialu The Girlfriend Experience (2016) pochodzi z dobrego domu, ma kochających rodziców i nie narzeka na brak pieniędzy. Od początku widać jednak, że tradycyjna ścieżka kariery w ogóle jej na odpowiada. Kiedy okazuje się, że jedna z uczelnianych koleżanek pracuje jako ekskluzywna prostytutka, Christine bez wahania do niej dołącza. Przyglądając się luksusom, w jakich żyje jej znajoma, dostrzegając łatwość, z jaką przychodzi jej zarabianie pieniędzy, bohaterka produkcji Amy Seimetz i Lodge Kerrigan postanawia osiągnąć to samo. Przyjmuje imię Chelsea i rozpoczyna poszukiwanie klientów.

Kiedy pobieżnie przyglądamy się światu, możemy uznać jego oblicze za przyjazne i dobrotliwe. Lekkie pogłębienie swojego spojrzenia jednak wystarcza, aby dostrzec skalę otaczającego nas immoralizmu i zła. Pomimo zachowywania pozorów atrakcyjności, współczesny świat pęka w szwach od rywalizacji, niesprawiedliwości, dyskryminacji i prześladowania słabszych. Jak wskazuje markiz De Sade, w takich warunkach moralny człowiek cierpi, natomiast niemoralny świetnie sobie radzi. Zdawszy sobie z tego sprawę, stajemy przed istotnym dylematem: czy nałożyć na siebie moralne więzy, wycofać się na ubocze i wejść w rolę ofiary, czy pokonać swoją naiwność, zaakceptować obowiązujące zasady gry i skupić się na egoistycznym podnoszeniu jakości swojego życia?

W dogmat raju nie starajmy się wierzyć bardziej niż w dogmat piekła: oba są odrażającymi wymysłami religijnych tyranów, którzy dążyli do zawładnięcia ludzkim sumieniem i wtłoczenia go w despotyczne jarzmo rządzących. Bądźmy pewni, że jesteśmy tylko materią i że ponad nami nie ma absolutnie niczego; że wszystko, co przypisujemy duszy, stanowi tylko zwykły skutek procesów zachodzących w materii; i że jest tak na przekór ludzkiej dumie, za sprawą której odróżniamy się od zwierzęcia.

Toteż podobnie jak ono zwracając materii ożywiające nas atomy, nie będziemy ani szczególnie karani za złe uczynki, do jakich popychają nas różne rodzaje otrzymanej od materii konstytucji, ani szczególnie nagradzani za dobre, zawdzięczane tylko pewnemu rodzajowi konstytucji przeciwnej.

Markiz de Sade

Jeżeli nie wierzymy w Boga, życie pozagrobowe i wyższy sens, musimy zadowolić się wnioskiem, że jesteśmy ciałami, które mają do dyspozycji ograniczoną ilość czasu oraz pozostają skazane na rozkład fizyczny. Pomimo tego, że na co dzień pozostajemy pogrążeni w świecie wyobrażeń i ideałów, ostatecznie liczy się jedynie to, czy żyje nam się wygodnie, posiadamy wystarczająco dużo pieniędzy i jesteśmy w stanie spełniać swoje marzenia. Czy dążenie do takiego celu zasługuje na potępienie? W jaki sposób mielibyśmy je uzasadnić?

Szczęście, pieniądze i moralne więzy

Pomimo sukcesu w świecie prostytucji, Christine nie rezygnuje z pozostałych planów. Wykorzystując wszystkie swoje atuty, pragnie zyskać maksymalne wpływy i władzę. Nie przerywając studiów, inicjuje romans z szefem, nagrywając jego wypowiedzi i zbierając kompromitujące go informacje. Dowiadując się o występujących w Kirkland oszustwach, gromadzi materiały potrzebne do szantażu. W konsultacjach prawnych pomaga jej nie kto inny, jak jeden z byłych klientów. Gdy zachodzi konieczność odegrania roli słabej i skrzywdzonej istoty, bohaterka The Girlfriend Experience bez problemu się w nią wciela. W pozostałych sytuacjach pozostaje jednak przebiegła, wyniosła i bezlitosna. Traktując innych instrumentalnie, za wszelką cenę dąży do realizacji swoich zamiarów.

Chociaż w wielu okolicznościach je demonizujemy, pieniądze stanowią ekwiwalent życiowych możliwości. Kiedy dojrzewamy, poznając świat i jego mroczone oblicze, instynktownie dochodzimy do wniosku, że powinniśmy urządzić się w nim jak najlepiej. Jeżeli rzeczywiście zamierzamy to zrobić, musimy zyskać maksymalną swobodę działania. Istnieje tylko jedna rzecz, która nam ją gwarantuje: są to właśnie pieniądze. Gdy to sobie uświadomimy, zdamy sobie sprawę, że dążenie do zarabiania jak największej ilości pieniędzy pozostaje w pełni racjonalne. Z pewnego punktu widzenia jest to szczyt racjonalności.

Z uwagi na los, jaki czeka nas po życiu w tym świecie, jest więc obojętne, czy będziemy postępować dobrze czy źle. A jeśli zdołamy wypełnić wszystkie chwile przyjemnościami, mimo że taki sposób życia oburzać może innych i wstrząsać społecznymi konwencjami, to, pod warunkiem, że chroni nas prawo (a to jedyna istotna kwestia), będziemy wówczas nieskończenie bardziej szczęśliwi niż głupiec, który w obawie przed pośmiertnymi karami surowo wzbraniałby sobie za życia wszystkiego, co mogło mu się podobać i czym mógł się rozkoszować.

Nieskończenie bardziej ważne jest bowiem to, aby być szczęśliwym w tym życiu, którego jesteśmy pewni, aby nie rezygnować z dostępnego nam szczęścia w nadziei uzyskania jakiegoś innego, wyobrażeniowego, o jakim nie mamy, i nie możemy mieć, najmniejszego pojęcia.

Markiz de Sade

Jak wyjaśnia Fryderyk Nietzsche, mówienie o moralności często nie jest niczym więcej, aniżeli racjonalizowaniem swojej słabości, wyrazem resentymentu. Powoływanie się na moralność pozwala nam utwierdzić się w przekonaniu, że nasza codzienna niewygoda, słabość i nędza wynikają ze wspaniałomyślnej gotowości do poświęceń, wyznaczania sobie moralnych ograniczeń. Chociaż może być to prawda, taki tok rozumowania najczęściej służy nam do usprawiedliwiania swojej niemocy – nasze poświęcenie nie jest dobrowolne, lecz wymuszone. Dzięki niemu wciąż zachowujemy jednak możliwość wynoszenia się ponad innych, schlebiając swojej próżności. Czy nie są to po prostu dwie strategie realizowania podobnego interesu? Czy nie wynikają one w równej mierze z egoizmu?


Markiz de Sade (1740-1814)

Francuski pisarz i filozof pochodzenia arystokratycznego. Uczestnik licznych skandali seksualnych i obyczajowych, który propagował libertynizm, materializm i ateizm. W jego pismach rozważania filozoficzne przeplatają się z opisami seksualnych perwersji, morderstw i przemocy (od jego nazwiska podchodzi nazwa sadyzmu).

Wziął udział w jednej z najsłynniejszych orgii w historii, którą zrelacjonował w książce 120 dni Sodomy. Potępiany za rozpustę, szerzenie zgorszenia i niechrześcijańskich wartości, ponad połowę życia spędził w więzieniach.

Źródła:
1. Donatien Alphonse François de Sade, Julietta. Powodzenie Występku, Wydanie elektroniczne, s. 50-51.
2. Indiewire [kadr z serialu].

Nazywam się Jakub Walicki, jestem doktorem filozofii, pisarzem, copywriterem i pasjonatem kina. Wpisy na blogu mają formę 1:1. Co tydzień omawiam w nich jeden filozoficzny wątek, wykorzystując jeden film jako ilustrację.

Leave a reply:

Your email address will not be published.

Site Footer

Sliding Sidebar

Media społecznościowe

Bądź na bieżąco