Związek jako pole bitwy [Straszna kobieta #2]

Pomimo tego, że powierzchnia związku sprawia wrażenie lśniącej i atrakcyjnej dla otoczenia, zdarza się, że w jego podziemiach nie ustaje wojna. Chociaż samotne życie nie należy do najszczęśliwszych, jednocześnie trudno pojąć, jak ściśnięte na małej przestrzeni, egoistyczne jednostki potrafią opanować swoją wzajemną nienawiść.

Rasmus i Marie nawiązują znajomość w czasie domówki. Chociaż prowadzący kawalerskie życie mężczyzna nie zamierza angażować się w poważny związek, atrakcyjna dziewczyna wykorzystuje swoje seksualne atuty, aby owinąć go wokół palca. Już tego samego dnia para kończy całując się na korytarzu.

Kilka namiętnych spotkań wystarcza, aby Rasmus przystał na propozycję wspólnego mieszkania. Gdy dziewczyna przenosi się do jego apartamentu, początkowo wszystko układa się świetnie. Wspólne picie wina, wygłupy i seks na podłodze sprawiają, że bohater filmu Straszna kobieta (2017) Christiana Tafdrupa czuje się wniebowzięty. Nie mija jednak wiele czasu, gdy sytuacja ulega zmianie.

Walka w podziemiach

Chociaż związek jest gruntem, na którym rozkwita miłość, współtworzą go dwie niezależne osoby, które nie potrafią zrezygnować ze spełniania swych prywatnych interesów. Nawet jeżeli jego powierzchnia sprawia wrażenie lśniącej, gładkiej i atrakcyjnej dla otoczenia, zdarza się, że w podziemiach związku nie ustaje wojna. Pomimo tego, że samotne życie nie należy do najszczęśliwszych, jednocześnie trudno pojąć, jak ściśnięte na małej przestrzeni, egoistyczne jednostki są w stanie opanować swoją wzajemną nienawiść.

We wzruszającej scenie »Ulissesa« Jamesa Joyce’a, wielkodusznie cierpliwy, żydowski bohater Leopold Bloom opowiada się po stronie miłości jako przeciwieństwa nienawiści. Gdyby było to prawdą, można byłoby się z tym zgodzić. Istnieją jednak solidne freudowskie powody, aby postrzegać miłość jako ściśle związaną z resentymentem i agresją.

Terry Eagleton

Proporcje władzy w związku rzadko są równe. Gdy jedna strona prowadzi ofensywę, druga musi się bronić. Znaczenia tego, kto uzyska decydujący głos, dyktując warunki w kluczowych kwestiach, nie sposób przecenić. Ponieważ przesądza to o wygodzie i jakości życia partnerów, często sięgają oni po radykalne środki: demonstracje siły, manipulacje, uderzenia w czułe punkty, próby wzajemnego doprowadzania się do emocjonalnego uzależnienia.

Właśnie tak dzieje się w przypadku bohaterów filmu Tafdrupa. Kiedy para rozpoczyna wspólne życie, ich dom przemienia się w pole bitwy. Bitwy opartej na podstępach i niedopowiedzeniach, która szybko staje się niezwykle wycieńczająca.

1. Bitwa o plakat

Chociaż wspólne życie powinno opierać się na kompromisach, Marie od początku stara się zawłaszczyć dla siebie całą przestrzeń. Nie pytając chłopaka o zgodę, natychmiast przystępuje do zmiany wystroju jego apartamentu. W mieszkaniu zaczynają piętrzyć się stosy jej rzeczy: butów, książek i akcesoriów. Chociaż mężczyzna usiłuje być cierpliwy, czara goryczy przelewa się w momencie, gdy partnerka postanawia zdjąć ze ściany jego ulubiony plakat, zastępując go samodzielnie wybranym obrazem.

– Od razu inaczej.

– Mnie się nie podoba.

– Dlaczego?

– Dla mnie to bohomaz.

– Nie mów tak. Spójrz na to jak na dzieło sztuki i powiedz, co ci się w tym nie podoba.

– Nie wiem, co przypomina.

– To obraz abstrakcyjny, nie oddaje rzeczywistości.

– Ok. Ale nie może tu zostać.

– Tu jest dla niego najlepsze miejsce. Gdzie indziej go powiesić?

– To nasz dom? Nasz?

– Tak?

– Czyli to wspólna decyzja?

– Tak teraz pogrywamy?

– Zgadza się.

– Dobrze. Świetnie. Masz rację. Muszę go zdjąć. Oddam go Annice.

Rozmowa Rasmusa i Marie w filmie Straszna kobieta

Chociaż tym razem Rasmusowi udaje się postawić na swoim, Marie nie poprzestaje na jednej próbie – abstrakcyjny obraz wkrótce wraca na ścianę.

2. Bitwa o płyty

Do kolejnej konformacji pomiędzy bohaterami dochodzi wówczas, gdy dziewczyna usiłuje pozbyć się jego płyt. Chociaż chłopak wielokrotnie potwierdza, że wciąż ich słucha, partnerka nie ustępuje. W rzeczywistości nie jest ona bowiem zainteresowania opinią Rasmusa, lecz – pozorując zdolność do kompromisu – podejmuje wygodną dla siebie decyzję już w punkcie wyjścia.

– Słuchasz CD?

– Czemu?

– Tu moglibyśmy trzymać książki.

– Nie, słucham ich.

– Od naszego spotkania słuchasz tylko winyli. Kiedy ostatni raz słuchałeś CD?

– Nie pamiętam.

– Czyli zniesiemy je do piwnicy.

– Słucham ich.

– Pomyślałam, że kolory w biblioteczce będą ładnie wyglądać. Teraz jest czarna. Pomyślisz o tym?

Rozmowa Rasmusa i Marie w filmie Straszna kobieta

Pomimo tego, że mężczyzna stanowczo odmawia, w kolejnej scenie obserwujemy, jak bohaterowie wyprzedają jego płyty na lokalnym targu.

3. Potyczka w muzeum

Zaczynając zdawać sobie sprawę, że jego relacja z Marie ulega postępującej degeneracji, Rasmus zaprasza ją na wspólne wyjście do muzeum. Chociaż chłopak nie interesuje się sztuką, postanawia sprawić dziewczynie przyjemność. Spacerując między ekspozycjami, uważnie przygląda się zebranym na miejscu rzeźbom. Wbrew oczekiwaniom, Marie nie jest jednak zadowolona. Dostrzegając teatralność gestów partnera, reaguje z nieskrywaną irytacją.

– Zatrzymujesz się wtedy, kiedy ja.

– Bo chcę być z tobą.

Rozmowa Rasmusa i Marie w filmie Straszna kobieta

Kiedy Rasmus ostentacyjnie przechodzi do innej sali, jeszcze mocniej akcentując swoją niesamodzielność, dziewczyna nie wytrzymuje.

– Boisz się mnie?

– Dlaczego? Powinienem?

– Wygląda jakbyś się bał. Kiedy spytałam, cały się spiąłeś. Chodzisz wokół mnie na palcach. Nie mogę tego wytrzymać. Obskakujesz mnie jak psiak. Dlaczego musisz się tak zachowywać? Jesteś odrobinę zagubiony i niepewny siebie.

– Zamknij się.

– Skończyłeś? Zadowolony? Jesteś maciupci, Rasmusie, maleńki człowieczku.

Rozmowa Rasmusa i Marie w filmie Straszna kobieta

Wojna pozycyjna

Kiedy jedna strona w związku odniesie zwycięstwo, potrafi skutecznie uzależnić od siebie drugą. W takiej sytuacji przegrany pojmuje, że jego szczęście, poczucie własnej wartości i ogólne samopoczucie zależy od reakcji, gestów i przyzwolenia ukochanej osoby.

Być może nie jest prawda, że – jak twierdził Oscar Wilde – zawsze zabijamy to, co kochamy, prawdą z pewnością jednak jest to, że odczuwamy w stosunku do tego głęboką ambiwalencję. Biorąc pod uwagę, że miłość jest wyczerpującym procesem, który wymaga niebezpiecznego wystawienia na ryzyko samego siebie, nie ma w tym nic zaskakująco.

Terry Eagleton

Zgoda na ustępstwa, bierność i wchodzenie w rolę ofiary nie zawsze wiąże się jednak z ogromnymi wyrzeczeniami. Tego rodzaju kapitulacja niejednokrotnie okazuje się dobrowolna, zapewniając danej osobie szereg emocjonalno-psychologicznych korzyści. Chociaż taki układ jest w stanie być obopólnie satysfakcjonujący, ograniczając wzajemną agresję, w jednej chwili może on ulec rozchwianiu. Drobna zmiana okoliczności potrafi wówczas sprawić, że walka o zajęcie uprzywilejowanej pozycji rozpoczyna się na nowo.


Terry Eagleton (1943 – obecnie)

Brytyjski filozof, marksista i literaturoznawca. Pochodzący z robotniczej rodziny absolwent Trinity College w Cambridge, wieloletni wykładowca Uniwersytetu w Oksfordzie, obecnie pracujący na Uniwersytecie w Lancaster. Zwolennik marksistowskiej krytyki literatury, przekonany o wszechobecności ideologii i politycznym znaczeniu powieści. Chrześcijanin krytykujący Richarda Dawkinsa i Nowy Ateizm, zarzucający mu powierzchowne podejście do wiary. Uważa, że piłka nożna to nowe opium dla ludu, które odwodzi uwagę od społecznie istotnych problemów.

Źródła: 
1. Terry Eagleton, On evil, Yale University Press, New Haven and London 2010, s. 34.
2. Filmz.dk [Kadr z filmu].

Nazywam się Jakub Walicki, jestem absolwentem studiów doktoranckich w Instytucie Filozofii UWr, copywriterem oraz miłośnikiem kina. Wpisy na blogu mają formę 1:1. Co tydzień omawiam w nich jeden filozoficzny wątek, wykorzystując jeden film jako ilustrację.

2 comments On Związek jako pole bitwy [Straszna kobieta #2]

  • Bardzo ciekawe ujęcie tematu relacji w związku. Arcyciekawe. Mi się to kojarzy z ujęciem socjobiologicznym, gdzie na „polu bitwy” każdy z partnerów toczy bój o biologiczną rację stanu, bez głębszej refleksji, ale w imię determinizmu ewolucyjnego.

    • Dziękuję za miły komentarz :). W socjobiologicznym ujęciu tego rywalizacyjnego elementu bez wątpienia jest sporo prawdy. W końcu ta rywalizacja w jakimś zakresie wiąże się ze sferą seksualności, kwestią dominacji i uległości. Ja w każdym razie nie koncentrowałem się na tym w czasie pisania. Próbowałem podejść do tematu od strony psychologicznej; wyobrażałem sobie odruchy obronne i kontrofensywy mniej lub bardziej stłamszonego ludzkiego ego, które jest zmuszone do ustępstw, kompromisów, tolerowania realności niezależnej od siebie drugiej osoby, jej nawyków i autonomii.

Leave a reply:

Your email address will not be published.

Site Footer

Sliding Sidebar

3 polecane filmy & 1 polecana książka & 4 najnowsze wpisy na koniec miesiąca